Na ten odcinek warto było czekać tyle czasu. Już po pierwszych pięciu minutach byłam zachwycona. Odcinek pokazujący duuuuużo Bootha. Taki męski na tym lodzie...albo z wyciągniętą spluwą i przekonaniem ze on nie ma złej ręki ;D . I taki drażliwy, jak Sweets zaczął na nim kombinowac!! Biedny jest z tą swoją zmarnowaną przeszłością. Albo jak się nie mógł opanowac żeby nie przerywac Perrotcie w robocie i jej nie pouczać. Dobre, też było jaki był pewien, ze Bones się nim zaopiekuje po tym upadku(ale te schizy co mu tam dołożyli to przegięcie).
Co do Perrotty,no cóż, zlinczujcie mnie, ale wydaje się sympatyczna. I to nie ona do niego uderza, tylko on zaczął flirtować. Stanowczo zbyt ładnie i często sie do niej uśmiechał!! Coś mu za bardzo wpadła w oko. Ale wszyscy wiemy i mamy nadzieję że B&B będą kiedyś razem, więc do tego czasu miło oglądać Bootha tak swobodnie i łobuzersko uśmiechającego sie do innej kobiety. takiego prawie szczęśliwego mimo nękających go wspomnień ojca i strachu że jest taki jak on.
Za to ostatnia scena....oooooooooch. No i poświadcza że do Perrotty to się tylko tak sobie uśmiechał. Mimo mojego wstrętu do wszelkich rzeczy jak łyżwy, narty czy wrotki(uraz z dzieciństwa) z nim mogłabym jeździć całą noc.
I nawet jeśli nic się między nimi nie zmieni (na lepsze) ...czyż to co już jest nie jest piękne?
Strasznie się rozpisałam, nie bijcie, bo z kim mam się podzielić wrażeniami jak nie z wami?
_________________ Życie przeważnie jest smutne. A zaraz potem się umiera...
Wiekszośc na plus... tylko ta wzja z tym drugim hokeistą. wogóle te przejśce do wizji... musze to powiedziec -straszny kicz moim zdaniem. Poza tym zauważyliście, że Booth cos ostatnio nie zabiega o Bones tylko wręcz odwrotnie... ja jestem tradycjonalistka i wolę jak facet sie stara
Ostatnia scena ==> niech jakis przystojniak weźmie mnie na łyżwy!!
_________________ Brennan: I don't wanna be a sexy scientist.
Booth: Well that's like me saying I don't wanna be a sexy FBI agent. We can't change who we are.
made by M.K (;
A ja bym chciała, żeby właśnie choć raz pokazali Bones, która jest zazdrosan i która się stara o Bootha. No i oczywiście, aby na końcu Seeley stwierdził, że ona nie ma o co się martwić, bo i tak Bones jest jedyna. Ale to niestety tylko moje marzenia, coś patrzę.
Odcinka jeszcze nie oglądałam, ale różnorodnych zapowiedzi, wywiadów i zdjęć widziałam już tyle, że właściwie, gdybym nie była zagorzałą fanką Bones, to bym nie musiała oglądać.
_________________ Czemu mężczyźni potrafią zapamiętać ostatnich trzydziestu zwycięzców Super Pucharu, ale nie pamiętają o urodzinach swoich dziewczyn?- Angela
Odcinek super. Najpierw ta gra w hokeja i te przepychanki po prostu świetne, no i to stawienie się Booth'a za swoimi ludźmi jak okładał tego gostka bezcenne. Zabawna był jak ta trójka komentowała grę. W ogóle ostatnio Cam zrobiła się jakaś taka zabawna, miłe. A już myślałam, że zrobią z niej sztywną babę. Super scena w szatni jak Bones przyszła sprawdzić czy wszystko z nimi dobrze, jakoś tak fajnie Bones opiekowała się w tym odcinku Booth'em. Nawet fajna była ta agentka, zabawne z nią sceny. jak to Booth ciągle ją poprawia albo jak na nią patrzy i się do niej uśmiecha (miło patrzy się na jego uśmiech, nie da się ukryć ) no i najlepsza scena była z tym jak Caroline oburzyła się o te świecidełka z akwarium aż w końcu dała się przekonać, że jednak dobrze zrobili i agentka powiedział: "to jednak moi ludzie dobrze zrobili" i reakcja Cam i Caroline : "Twoi ludzie?" a na to Hogins z asystentem: " Jesteśmy ludźmi Booth'a" Po prostu bezcenne ;D
Świetna scena przesłuchani a Booth'a jak zorientował się, że Sweets podpowiada, fajnie, że coraz więcej pokazują z przeszłości Booth'a (już nie jest takie nierealny jak to kiedyś mi się wydawał, pokazane, że to normalny facet)
No i oczywiście świetna scena na końcu odcinka i ich rozmowa " Ja wolę tylko ciebie ze wszystkich agentów"
Oglądęłam wczoraj w nocy. Jestem lekko nieprzytomna, ale odcinek był bombowy Z deka mnie wkurzyła agentka Perrotta. Może i była sympatyczna, ale ten jej uśmiech przyklejony do buźki był z deka sztuczny.
Za to ostatnia scena. Huh, normalnie cud, miód i orzeszki. A to jak na nią popatrzył <rozpływa się>
Ja dopiero dziś nadrabiam zaległości dla mnie odcinek był świetlny na przykład jak ta agentka mówiła o "swoich ludziach" Odcinek ukazywał Bootha w zupełnie innym świetle, tylko nie rozumiem jego zachowania względem tej Perrotta. Niech no mi się ona spróbuje do niego zbliżyć
I Booth w szatni bez koszuli... powtórzę po Nostalgii "cud, miód i orzeszki":D
Wiek: 18 Dołączyła: 05 Wrz 2008 Posty: 604 Skąd: Radom
Wysłany: 2009-01-27, 23:24
Dziś obejrzałam odcinek, był bardzo fajny. Mozę to tylko stęsknienie za Kośćmi ale widzę, że B&B mają się coraz bardziej ku sobie co mnie bardzo cieszy. A ta ostatnia scena, kurcze rozmarzyłam się. Sprawa też była bardzo fajna, mi sie podoba, ale ta blondyna <hahaha> "Moi ludzie" ;D ;D rozbawiła mnie do łez. Nie wiem co jeszcze, trochę wzruszające było to o Booth'ie o tej wyzji.
Nie wiem co pisać i jeszcze Cam, która nadal kocha Bootha. Bynajmniej mi sie tak wydaje. I te biedne rybki
Dobra chyba to co najbardziej zapamiętałam
_________________ Brennan: Jesteś najmniej obiektywną osobą
jaką kiedykolwiek spotkałam.
Booth: Dziękuje.
Brennan: To nie był komplement.
Mnie wydaje się, że Booth flirtował z Perrotą , aby rozładować napięcie i poprawić sobie humor. Bo bardzo przeżył to, że zginął jego rywal. Tym samym on stał się głównym podejrzanym i w końcu tekst Sweetsa, że jest taki jak jego ojciec. Jeszcze sprawdzanie Bootha przez jego szefa - czy jest zdolny do morderstwa. Te uśmiechy i mruganie to jak pewnego rodzaju kamuflaż (odcięcie się od rzeczywistości i zapomnienie chociaż na chwilę o problemach). Moim zdaniem dobrze ujął to Sweets "uprzejma powierzchowność", a w rzeczywistości "duże pokłady wściekłości"...
Chyba, że się mylę i w przyszłych odcinkach coś z tego wyniknie......oby nie!
Nie żebym coś miała do Perroty, ale mogłaby się nie pojawiać ^^. Nie pasuje mi do reszty, jakaś taka dziwna...
A odcinek fajny, inny jakiś taki, całkiem fajnie się oglądało, całkiem dobry, porównując do 4 sezonu. No, istatnia scenka, miodzioo No i Booth ze wstrząsem mózgu, czy mi się przsłyszało? W każdym razie, mi się odcinek podobał. Szkoda, że na następny będziemy musieli tyle czekać
Ej ja nie wiem co Wy macie do tej Perroty, raptem spojrzał na nią kilka razy i się uśmiechnął, przecież i tak najlepsze uśmiechy i gesty przeznaczył dla Bones Ja tam w niej konkurencji nie widzę. Zresztą przy Boothie to ona taka się mocno nieporadna wydaje, co jest śmieszne ale nie odebrałam jej jakoś źle - ot taka, pobyła i sobie poszła.
Odcinek jak dla mnie kozacki, wszelkie dialogi były spoko, ale 2 sceny mnie przyprawiły o zawroty głowy:
1. Booth w szatni bez koszulki!!! Omg, myślałam, że zejdę - jak on się wybyczył !! Chyba z 6 razy przewijałam tą scenę zanim ruszyłam dalej z odcinkiem
Jak się fajowsko cieszył, że Bones wpadła do szatni
A to foto normalnie pod tytułem "Weź mnie "
2. Druga scena to oczywiście łyżwy. Jak ich zobaczyłam takich swobodnych żartujących to mi się lepiej na serduchu zrobiło - to było mega piękne i te ich deklaracje :D prawie jak wyznanie miłości Nie muszę chyba dodawać, że Booth w tym płaszczu to "chodzący seks".
_________________
Ostatnio zmieniony przez Unfaithful 2009-02-03, 22:55, w całości zmieniany 1 raz
FOX wypuścił filmiki z Behind the scenes do tego odcinka. Aktorzy ogólnie zarysowują akcję, nic nowego, ani fenomenalnego, ale miło obejrzeć.
http://www.fox.com/fod/pl...p=1236991268955
A bez niego jeszcze większy ;D
Odcinek jak dla mnie bardzo fajny, ciekawa sprawa kryminalna, bójka na lodowisku Bootha i gościa z przeciwnej drużyny (liczyłam na Bootha oczywiście), no a końcówka CUDNA, a i byłabym zapomniała wejście Bones do szatni męskiej bomba...
Odcinek bardzo fajny. Trochę denerwowała mnie ta Perrotta, ale cóż.
Końcowa scena
_________________ Wexler: -Czy twój kowboj chce dołączyć do nas? ( o Booth'ie )
Bones: -Proszę, nie nazywaj go tak.
Wexler: -Uważałby to za obraźliwe?
Bones: -Nie, pokochałby to.
Zgadzam się Booth to 190 cm czystego sexu ten odcinek oglądam jak mam "zły dzień" i w szatni mnie rozbraja zawsze ląduję z oczami wlepionymi w ekran a raczej w jego ;D
Końcówka urocza słodka i zabawna ;D Bones "uczy się" jazdy na łyżwach. I tekst Booth'a "Nigdy nie pozwolę ci upaść jestem obok ciebie" czy jakoś tak.
_________________ Well, I'm hot blooded, check it and see
I got a fever of a hundred and three
Come on baby, do you do more than dance?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach