Wysłany: 2008-09-10, 19:06 03x14 The Wannabe in the Weeds
Zostaje zamordowany trener fitness, który w wolnych chwilach śpiewał w klubie. Młody i obiecujący artysta wzbudzał sprzeczne emocje- zazdrościł mu rywal z klubu, nie cierpiał sąsiad, który musiał wysłuchiwać jego "ćwiczeń". Doceniał natomiast właściciel klubu, który dzięki niemu pozyskiwał klientów. Ofiara miała też ukochaną, a raczej wielbicielkę przekonaną o tym, że jest jego ukochaną- puszystą Pam. Kobieta rzuca światło na wiele spraw, ale nieoczekiwanie przerzuca swoje, dosyć obsesyjne, uczucie na Bootha...
_________________ Booth: "Omnia Mea Mecum Porto."
-Co to znaczy, huh?
-"Zakonnicy trzymają się z dala"?
Brennan i Zack chórem: "Nosze ze sobą wszystkie moje rzeczy."
_________________ Booth: "Omnia Mea Mecum Porto."
-Co to znaczy, huh?
-"Zakonnicy trzymają się z dala"?
Brennan i Zack chórem: "Nosze ze sobą wszystkie moje rzeczy."
I Brenn miała racje, śpiewa lepiej niż ta wokalistka!:)
chętnie bym zobaczyła jeszcze jakis odcinek w któym bones śpiewa:)
jak dla mnie to w ogóle super scenka!:)
Albo, gdy ona mówi, że nie zaśpiewa, bo potrzebuje muzyki i atmosfery frywolności. Albo jak Sweet był taki podjarany, bo myślał, że też zaśpiewa, no i wpadła ta GGPam i wszystko zepsuła.
_________________ Czemu mężczyźni potrafią zapamiętać ostatnich trzydziestu zwycięzców Super Pucharu, ale nie pamiętają o urodzinach swoich dziewczyn?- Angela
Kocham ten odcinek... nie wiem czemu ;P
Ale mina Booth'a gdy Bones śpiewa==> bezcenne
Mina Brennan gdy Booth pada na podłogę i jej : It's gonna be alrigrt Booth!!
No i ta niepewność co w nastepnym odcinku..... masakra xD
_________________ Brennan: I don't wanna be a sexy scientist.
Booth: Well that's like me saying I don't wanna be a sexy FBI agent. We can't change who we are.
made by M.K (;
Może będę się powtarzać, ale warto jest zauważyć, że tylko Bones podbiegła do Bootha. Jako jedyna nie stała jak wmurowana w podłogę, tylko ogólnie podtrzymywała go na duchu i to trzymanie za rękę i tamowanie krwi... ACH! No i brawo dla Hodginsa za to, że kazał wezwać karetkę.
_________________ Czemu mężczyźni potrafią zapamiętać ostatnich trzydziestu zwycięzców Super Pucharu, ale nie pamiętają o urodzinach swoich dziewczyn?- Angela
Jak ta krew zaczyna jej przesiąkac przez palce...ile razy bym to oglądała zawsze mną wstrząsa.
tristitia napisał/a:
Ale mina Booth'a gdy Bones śpiewa==> bezcenne
Tak, ale ja jeszcze bardziej uwielbiam ten jego uśmieszek na samym początku sceny, jak oni zaczynają jej na zachętę klaskać, a chwilę przed tym jak Sweets do niej podchodzi. Wiecie o który moment mi chodzi?
_________________ Życie przeważnie jest smutne. A zaraz potem się umiera...
Mimo tego, że oglądałam końcówkę już wcześniej, to za każdym razem wzbudza ona we mnie niepokój... Wiem, że to głupie, ale tak jest.
A co do całości, no to bardzo interesujący odcinek. Gdy na ekranie pojawiała się Pam, to ja normalnie wychodziłam z siebie. I jeszcze te zdjęcia, które robiła Booth'owi. Strach się bać.
No i Zack - jak zaśpiewał to aż moja matka, która akurat była w pokoju się zdziwiła
Jednym słowem - super!
_________________ Booth:Making love... making love... that's when two people become one...
Wiek: 18 Dołączyła: 05 Wrz 2008 Posty: 604 Skąd: Radom
Wysłany: 2009-05-25, 17:45
Charlotte napisał/a:
Mimo tego, że oglądałam końcówkę już wcześniej, to za każdym razem wzbudza ona we mnie niepokój... Wiem, że to głupie, ale tak jest.
Dokładnie mam to samo.
Mi jeszcze podobało się jak Bones się śmiała z Bootha, że od Pam dostał skarpetki ( zaśmiała się jak świnka). Fajna była rozmowa w barze na temat ego Bones
I jeszcze o lektorze tak mało jak Booth powiedział, że Bones jest jego partnerką, a przetłumaczyli " Bones jest moją współpracownicą" czy jakoś tak... nie usłyszałam dokładnie bo sie śmiać zaczęłam
_________________ Brennan: Jesteś najmniej obiektywną osobą
jaką kiedykolwiek spotkałam.
Booth: Dziękuje.
Brennan: To nie był komplement.
Końcówka świetna. Śpiew Bones mnie powalił, Emily ma naprawdę ładny głos, a gdy dodać tą gestykulację i podskoki, to nie mogłam powstrzymać śmiechu. Do tego zachwycony jej występem Booth. Samo zakończenie dramatyczne, chociaż trochę emocji odbiera fakt, że wiem, że przeżyje ostatecznie.
Aha, podobała mi się jeszcze scena ze Sweetsem jak Booth niemal wypychał go za drzwi i ta z Pam u niego w gabinecie, miał taką bezradną, lekko przerażoną minę. I rozmowa na samym początku przy znalezieniu ciała na temat brakującej czaszki. Ta gałka oczna była wstrętna
_________________ Kto kością wojuje, od kości ginie!
Bardzo fajny odcinek, śpiewająca Bones cudowna , a Zack to już w ogóle mnie zaskoczył swoim śpiewem i te zachwycone Angela i Camille fajnie wyglądały . Ale końcówka powalająca
Wiek: 20 Dołączyła: 26 Wrz 2008 Posty: 24 Skąd: Radom
Wysłany: 2009-05-27, 13:28
Odcinek Bones+ piosenka Nickelback w tle =dla mnie cudo:)
No i do tego śpiewająca Brennan- jedna z moich ulubionych części 3 sezonu, nic dodać,nic ująć...
_________________ Cam: Co jeśli bym ją zwolniła?
Booth: Jestem z Bones Cam. Zawsze. Nie wątp w to ani przez sekundę.
Najbardziej żałuję, że Sweets nie zaśpiewał Ale Tempe pobiła samą siebie. Była taka radosna i beztroska. Jedna z moich ulubionych scen. Booth patrzył w nią jak w obrazek. Bones powinna dostać broń, bo całkiem nieźle strzela. No i Zack był powalający
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach