`` Tragedia czy nowa szansa? część 1 | Bones Fansite - Strona fanów serialu "Kości"

O serialu...

Kości (ang. Bones) - amerykański serial telewizyjny produkcji Fox Broadcasting Company oparty na książkach kryminolog-antropolog Kathy Reichs, będącej jednocześnie producentką serialu. Serial pojawił się na antenie w 2005 roku. Do teraz powstało 59 odcinków. 3 września rozpocznie się emisja 4 serii.

Fabuła...

Dr Temperance Brennan (Emily Deschanel) jest utalentowanym antropologiem pracującym w Jeffersonian Institution, która w wolnych chwilach pisze powieści. Dr. Brennan bardzo często współpracuje z agentem FBI Seeleyem Boothem (David Boreanaz), pomagając zidentyfikować zwłoki, kiedy standardowe metody są nieskuteczne.



Tragedia czy nowa szansa? część 1

Zapraszam Was serdecznie do przeczytania opowiadania autorstwa jednej z użytkowniczek naszego forum: serinde.

Tragedia czy nowa szansa?

Mimo późnego wieczoru w Instytucie Jeffersona nadal ktoś pracował. W jednej z sal doktor Brennan badała jedne z licznych ludzkich szczątków z otchłani(Limbo). Jak zwykle zapomniała się w pracy i nie zauważyła, że wszyscy już dawno wyszli.

-Bones! Gdzie jesteś?- Znajomy, głęboki głos jej partnera rozniósł się po wyludnionym laboratorium.

-Tutaj.- Odpowiedziała nie odrywając wzroku od dziwnych śladów na lewej kości strzałkowej.

-Wiedziałem, że cię tu znajdę.

-Skoro wiedziałeś, po co wołałeś? O co chodzi?- Jej widoczne lekkie poirytowanie zdziwiło go i zaniepokoiło. Jeśli Bones nie panowała nad uczuciami i je pokazywała, sprawa musiała być poważna. „Będzie na to czas po drodze.”

-Jak to o co? Mamy nowa sprawę.

-Dobrze. Muszę to zakończyć, daj mi 5 minut. W tym czasie podaj szczegóły.

-Wybuch niewielkiej bomby w starej dzielnicy fabrycznej. Wciąż przeszukują okolicę. Nie są jeszcze znane motywy, ani nie wytypowano podejrzanych, ale…

-Ile ofiar?- Przerwała mu niecierpliwie.

-Na szczęście nikt nie ucierpiał.-Po czym dodał z lekkim półuśmieszkiem.- Tak późnym wieczorem, w piątek, nikt już tam nie pracował. Zrelaksowanie się po tygodniu ciężkiej pracy dobrze działa na większość. Powinnaś czasem spróbować.

-Nie odbiegaj od tematu. Jeśli nie ma ofiar, do czego jestem ci potrzebna?

-Eksplozja naruszyła kilka budynków. W czasie zabezpieczania miejsca w jednej ze ścian natrafiono na prawdopodobnie ludzkie szczątki.

Czarny samochód Bootha szybko pokonywał puste o tej porze ulice w na wpół uśpionym mieście.

-Bones, co się stało? Jesteś zdenerwowana.

-Nic, naprawdę.- odrzekła wymijająco, choć wiedziała, że jego nie oszuka. Jak to się stało, że znał ją lepiej niż ktokolwiek inny, no, może wyłączając Angelę.

-Bones?

-Mój ojciec już od kilkunastu dni nie daje znaku życia. Gdy widzieliśmy się ostatnio, uprzedził, że ma pewne sprawy do załatwienia i prosił, żebym się nie martwiła, kiedy go nie będzie.-Odwróciła głowę do okna, więc Booth nie mógł zobaczyć jej oczu i wyrazu twarzy, ale jej głos świadczył o poruszeniu.

– Na pewno wszystko z nim w porządku. To dorosły facet, umie sobie radzić, poza tym przecież powiedział ci, że jakiś czas go nie będzie…- Próbował wesprzeć ją słowami i swobodnym tonem, ale wtrąciła mu się w połowie zdania:

-Wiem, że nic mu się nie stanie, obawiam się raczej, że te jego sprawy doprowadzą go znów przed sąd. Jest zdolny do wszystkiego…

-Temperance,- Jak zwykle jej imię podziałało i sprawiło, że spojrzała na niego.- Max został tu i zaryzykował proces dla ciebie. Musisz uwierzyć, że cokolwiek robi, twój ojciec cię kocha i chce tylko twojego dobra. Sama w czasie rozprawy walczyłaś o jego niewinność, więc czemu teraz w nią nie wierzysz?- Po czym dorzucił z uśmiechem- Zobaczysz, wkrótce się odezwie.

Brennan milcząc, wpatrywała się w migające za szybą światła nocnego miasta.

Bones była zdumiona rozmiarem zniszczeń na miejscu wypadku.

-I ty to nazywasz wybuchem niewielkiej bomby?- Ton jej głosu upewnił go, że rozmowa w samochodzie choć trochę jej pomogła. Ignorując retoryczne pytanie, poprosił ją by chwilę poczekała i odszedł porozmawiać z szefem grupy zabezpieczającej teren. Wróciwszy, ostrzegł:

-Musimy uważać tam w środku. Postawiono prowizoryczne zabezpieczenia i nie ma bezpośredniego zagrożenia życia, ale nie sposób wszystkiego przewidzieć, więc żadnych gwałtownych ruchów i nieprzemyślanych akcji, Bones.

Przedarli się przez gruz pokrywający podłoże, oświetlając drogę kieszonkowymi latarkami. Dotarli do naruszonej ściany, z której wyraźnie wystawała ludzka czaszka oraz częściowo tylko odsłonięta górna część szkieletu.

-Nie można jeszcze wydobyć całości, w takim razie daj mi tylko podstawowe informacje.- rzucił Booth, przejmując jej latarkę, by zapewnić stabilne światło.

-Prawdopodobnie kobieta, ale nie mogę stwierdzić ostatecznie bez badania miednicy. Około 30-40 lat, rasa biała. Biorąc pod uwagę stan rozkładu, została zamordowana niedawno, do kilku tygodni. Nie mogę powiedzieć wiele więcej. Są ślady wskazujące na to, że zamurowano ją żywcem,- Grymas na twarzy Bootha.- ale to również stwierdzę definitywnie dopiero w labolato…

Huk kolejnej eksplozji przeszył powietrze, budynek zatrząsł się i zatrzeszczał złowieszczo. Reakcja Bootha była błyskawiczna. Odciągnął Brennan od ściany w kierunku wyjścia, a usłyszawszy rumor walących się pięter, popchnął ją na ziemię i osłonił własnym ciałem. Poczuł jeszcze gruz spadający na niego i spojrzał w szeroko rozwarte strachem oczy Brennan, po czym stracił przytomność.

Powrót do świadomości był jak diabli bolesny. Odczuwał ból i ucisk w całym ciele, szczególnie w prawej nodze. Miał problemy z oddychaniem, a krew z rozciętego łuku brwiowego zalewała mu oczy. Nawet gdyby nie to i tak nie widziałby nic w otaczających go ciemnościach. „Gdzie ja do cholery jestem? Co to było?” Zszokowany cierpieniem, dusznością i mrokiem nie potrafił dać sobie jasnej odpowiedzi, gdy nagle… Wszystko wróciło do niego kiedy poczuł tak dobrze mu znane perfumy i ledwie wyczuwalną woń owocowego szamponu. „Dobry Boże, nie!” Po omacku znalazł jej szyję i z lekkim westchnieniem ulgi wychwycił słaby puls a na twarzy poczuł płytki oddech.

-Temperance! Obudź się, hej, wróć do mnie!- Niestety, nie doczekał się odpowiedzi, Brennan pozostała nieprzytomna. Bardzo ostrożnie sięgnął ręką nad ich głowami i powiększył nieco szpary pomiędzy gruzami, by dostarczyć choć trochę więcej powietrza. Następnie spróbował znaleźć w tym całym rumowisku jakieś stabilne punkty oparcia, po czym zmienił pozycję tak, by nie przygniatać Brennan. Wzięcie na siebie całego tego ciężaru spowodowało straszny ból w całym jego potłuczonym ciele, ale w tej chwili nie obchodziło go to, nie martwił się o siebie. Wiedział jednak, że długo tak nie wytrzyma i zaczął żarliwie modlić się o ratunek. Przez głowę przewalało mu się kłębowisko chaotycznych myśli: „Jeszcze nigdy nie byłem tak bliski straty jej. To przecież niemożliwe. Już nigdy nie narażę jej na niebezpieczeństwo, tylko mi jej nie zabieraj! Boże, gdzie oni są, przecież byliśmy blisko wyjścia, muszą nas znaleźć…To wszystko moja wina…” Wśród tego natłoku myśli pojawiła się jedna, która go przeraziła: „Ja już nie potrafię bez niej żyć!” Spróbował wyobrazić sobie życie bez Brennan i to dobiło go ostatecznie. Poza tym czuł jak jego mięśnie i całe ciało powoli odmawiają mu posłuszeństwa.

-Temperance, przepraszam.- wyszeptał. Znienacka wydało mu się, że coś usłyszał. Zamarł w bezruchu, by osypujący się pył mu nie przeszkadzał i nasłuchiwał.

-Agencie Booth! Doktor Brennan! – „Nareszcie.”

-Tu! Pośpieszcie się!

-Co z wami?

-Doktor Brennan jest nieprzytomna. Pośpieszcie się!

4 Responses to “Tragedia czy nowa szansa? część 1”

  1. andzia Says:

    super! zapowiada się ciekawie :)

  2. Sarah Says:

    bardzo fajnee 😀

  3. Marzena Says:

    Nooo…. Czekam na ciąg dalszy

  4. Temperance Says:

    Boskie :):)

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

http://www.kredyciak.pl/

custom essay

  • There are manifold influences and accounts in my life primarily, when I locate custom essay furtively. The useful one is that primarily I haven�t devastating talent to pen various huge functions. It is reform for me purely to locate the exceptional service. My relevant ordered functions are not punk and specifically without necessary flaws, which can foreclose sequels of my reliable study.