Powaleni (Busted!) [fanfiction]
Autor: geekischic
Tłumaczenie: mika
„Nie wiem, Ange. Nie sądzę, żeby to był dobry pomysł.” Zaniepokojony głos Hodginsa dotarł do uszu Angeli, zanim on sam pojawił się w drzwiach biura.
„Daj spokój, Jack. Wiem, że przez ostatnie trzy lata wszyscy się nad tym zastanawialiśmy.” Jej wzrok skoncentrowany był na fotografiach przed nią. Szybko zeskanowała je i wprowadzała dane do Angelatora, czekając, by się dobrze rozgrzał. „I jest to coś, o czym po prostu nie mogę zapomnieć.”
Hodgins westchnął, podchodząc do komputera, patrząc, jak Angela uważnie obrysowuje kształty twarzy dwojga ludzi, które pojawił się na ekranie.
„W porządku, ale zróbmy to szybko. Jeśli któreś z nich tu wejdzie, zostaniemy upieczeni.”
„Dlatego zamkniemy dzrwi, kochanie.” Powiedziała Angela, stukając w klawisze, kiedy Hodgins zajmował miejsce obok niej. Patrzył z fascynacją, jak wprowadza niezbędne informacje do Angelatora. Wkrótce obie twarze, Seeley’a Booth i Temperance Brennan pojawiły się na projektorze. „Dobrze, teraz jestem zainteresowany.”
„Mam nadzieję. To nie tak, że dowiemy się, jak ich dzieci rzeczywiście będą wyglądały. Ale będziemy na tyle blisko, na ile jest to w ogóle możliwe.” Angela wstała z krzesła i chwyciła w dłonie panel kontrolny, zajęła swoje zwykłe miejsce na wprost projektora i skoncentrowała się na tworzeniu obrazu. Pozwoliła sobie na cichy chichot, kiedy Angelator przetwarzał kształty ich dwojga kolegów w zupełnie nowy obraz. Powoli na projektorze pojawiała się twarz dziecka. „Zobaczmy, jak wyglądałaby ich córka…”
Oboje, zarówno Hodgins, jak i Angela, zakłopotani patrzyli, jak dziecięca twarz powoli staje się twarzą brzdąca. Angela zatrzymała obraz, podziwiając twarz wspaniałej dziewczynki migocząca na projektorze. Jej falujące brązowe włosy okalały małe pyzate policzki i biegły wzdłuż linii szczęki. Była idealnym odbiciem obu twarzy, zarówno Brennan, jak i Bootha. Wyglądała dokładnie jak Brennan, kiedy na jej twarzy pojawiał się uśmiech, a jej ciepłe brązowe oczy błyszczały szczęściem, na twarzy widniał niesamowity uśmiech.
„Awww, Jack, spójrz tylko na nią! Ma oczy jak Booth!”
Hodgins zachichotał, widząc jej podekscytowanie.
„Lepiej miej nadzieję, że nie pojawi się tutaj Cam. Inaczej…”
„Inaczej co, doktorze Hodgins?” Oboje spiskowców podskoczyło na dźwięk tego głosu. Odwrócili się i zobaczyli swoją szefową stojącą w drzwiach z rękami na biodrach. Byli tak zaabsorbowani swoim małym eksperymentem, że nie słyszeli nawet dźwięku otwieranych drzwi.
„Cam! Yyyy, my tylko…” Plątał się Hodgins, próbując znaleźć jakieś wytłumaczenie dla tego, co robili w czasie pracy.
Cam przeszła przez pokój, uważnie wpatrując się w obraz na Angelatorze.
„Co to dokładnie jest, Angela?”
„To… to jest…. obraztegojakwyglądałobydzieckoBrennaniBootha.” Jednym tchem wyjaśniła cel swojej pracy artystka.
Cam kontynuowała wpatrywanie się w obraz przed nią.
„Wow, ona jest cudowna!”
Angela i Hodgins wymienili ostrożne spojrzenie, zastanawiając się, dlaczego przełożona nie zagania ich, jak zwykle, do wykonywania ich pracy.
„Nie jesteś na nas zła?”
Doktor Saroyan wzruszyła ramionami i dalej patrzyła na obraz z Angelatora.
„Normalnie bym była, ale muszę przyznać, że to nawet interesujące. Sądzę, że jej włosy powinny mieć kolor bardziej podobny do tego, jaki ma Brennan. Możesz go zmienić?”
Dwójka pomysłodawców znów wymieniła niedowierzające spojrzenie, kiedy Angela wprowadzała do komputera niezbędne poprawki. Stopniowo kolor stawał się jasniejszy i po chwili był kopią tego, jaki miały włosy Temperance Brennan.
„Tak, ten pasuje znacznie lepiej. Nie mogę uwierzyć w to, że jej oczy tak bardzo przypominają oczy Bootha!”
„Wiem. Nie wiedziałam, że program będzie aż tak blisko!” Angela wybuchła razem z szefową. Hodgins tylko wzruszył ramionami. Kobiety.
„To sprawia, że zastanawiam się… jak wyglądałby ich syn?” Obie kobiety wymieniły konspiracyjne spojrzenia tuż przed tym, jak palce Angeli zaczęły zmieniać dane w komputerze, by stworzyć twarz młodego chłopca. Nałożyła na siebie twarze obojga jego rodziców, zmieniła delikatnie rysy. Owal twarzy przypominał oblicze Bootha, jednak rysy jego twarzy w okolicach oczu i ust przypominały twarz Brennan. Również oczy miał w identycznym kolorze, jak Temperance: niebiesko-zielone. Podobnie, jak dziewczynka, wydawał się być idealną mieszanką cech Brennan i Bootha.
„Nie mogę uwierzyć, że dałaś radę to zrobić, Ange. To zadziwiające!”
Angela uśmiechała się jak szalona, kiedy wszyscy troje podziwiali obrazy widoczne na projektorze.
„To coś, czym się przez jakiś czas bawiłam i teraz już nie mogłam wytrzymać.” Cam zachichotała, kiedy wpadł jej do głowy kolejny pomysł.
„Jak sądzicie, jak mogliby mieć na imię?”
„Cóż… Chłopiec może Matt…”
„Nie, nie Matt.” Przerwał Angeli Hodgins. „Sądzę, że Alex byłoby lepsze.”
„Alex Booth. Podoba mi się to brzmienie.” Przytaknęła pomysłowi Cam. „Dobry wybór, Hodgins.” Uśmiechnął się szeroko, kiedy obie kobiety dalej myślały nad imieniem dla dziewczynki. Angela wysunęła jej obraz na pierwszy plan. „Heather?” Zasugerowała szefowa.
Hodgins potrząsnął głową.
„Heather Booth? Nie, to nie pasuje.”
„Ava?” Spróbowała znów Cam.
„Nie. Tego też nie lubię.” Tym razem potrząsnęła głową Angela, zamyślając się głęboko, by znaleźć najbardziej pasujące imię. Cała trójka dalej uważnie przyglądała się twarzy dziewczynki, jakby oczekiwali, że dziecko samo powie im, jak ma na imię.
„Cóż, nie wiem, jak tobie, Booth, ale mnie podoba się Lea.” Hodgins, Angela i Cam odwrócili się raptownie, by popatrzeć w stronę drzwi, nie dowierzając własnym uszom. Musieli sprawdzić nowy głos, który zaproponował to imię. „Co o tym myślisz?”
Booth wzruszył ramionami, rzucając spojrzenie na Brennan. Oboje byli roześmiani od ucha do ucha. Stali w drzwiach już od jakichś pięciu minut, co jakiś czas potrząsając głowami, kiedy przyglądali się wysiłkom trojki przyjaciół.
„Lea Booth. Sądzę, że świetnie pasuje. Ale czy nie sądzisz, że to ich decyzja?”
Brennan uśmiechnęła się szeroko, kiedy oboje z Boothem rzucali ostatnie spojrzenia na twarze stworzone przez Angelę wciąż widoczne na projektorze.
„Jasne. Chyba nie powinniśmy im teraz przeszkadzać. Wygląda na to, że ciężko pracują.” Roześmieli się oboje, odwracając się i kierując z powrotem ku laboratorium. Zostawili za sobą troje bezgranicznie zdziwionych ludzi, wciąż wpatrzonych w mały eksperyment, jaki stworzyli. We wszystkich głowach pojawiła się nagle ta sama myśl: zostali powaleni!


November 17th, 2008 at 12:51 pm
Świetne! Ciekawy pomysł na fanfika, nieźle się uśmiałam wyobrażając sobie ostatnią scenę
November 17th, 2008 at 1:12 pm
Ale superacnki:D fantastycznie:D
November 17th, 2008 at 1:58 pm
Będzie cd to tego opka jest zarąbiaste
November 18th, 2008 at 7:35 am
super! Bardzo mi się podobało
November 18th, 2008 at 11:31 am
I dół zniknął
Nie mogę przestać się śmiać
December 29th, 2008 at 1:26 pm
Plooosiem…. Jaa chceeee jeessscceeee..!!!!! ;*
Zaglebiste. :*