`` Co by było gdyby? | Bones Fansite - Strona fanów serialu "Kości"

O serialu...

Kości (ang. Bones) - amerykański serial telewizyjny produkcji Fox Broadcasting Company oparty na książkach kryminolog-antropolog Kathy Reichs, będącej jednocześnie producentką serialu. Serial pojawił się na antenie w 2005 roku. Do teraz powstało 59 odcinków. 3 września rozpocznie się emisja 4 serii.

Fabuła...

Dr Temperance Brennan (Emily Deschanel) jest utalentowanym antropologiem pracującym w Jeffersonian Institution, która w wolnych chwilach pisze powieści. Dr. Brennan bardzo często współpracuje z agentem FBI Seeleyem Boothem (David Boreanaz), pomagając zidentyfikować zwłoki, kiedy standardowe metody są nieskuteczne.



Co by było gdyby?

Miło mi zaprezentować pierwsze fanfiction na tej stronie. Opowiadanie jest autorstwa osoby posłującej się nickiem Minority8D. Swoje opinie można wyrażać w komentarzach 😉

Brennan złapała grypa. Jest osłabiona i zmęczona. Za namową Angeli jedzie do domu. Wieczorkiem (nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się, że wieczór to najlepsza pora dla takich scen)słyszy dzwonek do drzwi. Otwiera i kogo widzi….tamtararam…BOOTH’a oczywiście.
Booth: W instytucie powiedzieli, że zmorzyła cię grypa.
Brennan: Daj spokój, to nic takiego, ludzie od wieków cierpieli na róznego typu schorzenia, które pokonywali bez użycia jakichkolwiek środków, a to tylko przeziębienie. Nic mi nie będzie. Wejdź.
Potem jakaś gatka- szmatka, ewentualnie sceny w laboratorium z udziałem Hodginsa, Zacka i Angeli, którzy polemizują ze sobą o tym, że ostatnio coś iskrzy między B&B.No a wracając do nich.
Brennan z Booth’em rozmawiają sobie, Booth opowiada co tam zaszło w pracy, śmieją się… Po czym zapada cisza. Każde patrzy w swój kubek (herbatki), po czym…
Booth: Bones…niezręcznie mi o tym mówić…nasz pocałunek…cóż, był..eee..całkiem przyjemny.
Brennan nie odrywając wzroku od fusów na dnie kubka uśmiecha się powoli.
Booth: Bones wiesz…ja…
Brennan odkłada kubek, gładzi go po twarzy i lekko całuje. No a potem pałeczkę przejmuje Booth i zaczyna się ta bardziej namiętna część. Najpierw na kanapie, a potem…no. Nie muszę chyba dodawać,że o zabezpieczeniu raczej nie pomyśleli.****
Kilka tygodni później Brennan zaczyna dziwnie się czuć. Zawroty głowy i takie tam podobne historie. Zwierza się Angeli, ta sugeruje, że Brennan jest w ciąży, na co Temp odpowiada:,, Nie żartuj, przecież to niemożliwe”. Angela mówi, że wie co zaszło między nią i Booth’em, Brennan robi zdziwioną minę. Rozmowę przerywa pojawienie się Hodginsa, który mówi, że przywieziono jakiegoś trupa znalezionego np.:w psiej budzie, w jednym ze schronisk. Ciało jest już mocno rozłożone. Brennan podchoci do trupa i…. zakrywa usta dłonią, biegnie do łazienki. Za nią Angela. Kiedy Temp wychodzi z toalety, ta sugeruje, żeby zrobiła test ciążowy. A Brennan oczywiście ,, Nic mi nie jest to tylko chwilowa niedyspozycja”. W drodze do domu wstępuje jednak do apteki. Potem robi test i świeczki stają jej w oczach. Będzie mamą! Łzy płyną jej po policzkach. Słyszy dzwonek do drzwi. To Booth, zaalarmowany przez Angelę. Widząc płaczącą Temp pyta co się stało. Ona z wahaniem odpowiada, że będą mieli dziecko. Mówi, że boi się, że sobie nie poradzi. Booth ma łzy w oczach, mówi, że będzie przy niej. Scenę kończy namiętny całus.
****
…Brennan jest już w zaawansowanej ciąży, mimo to wciąż intensywnie pracuje. W domu Booth mówi jej, żeby trochę przystopowała, bo rozwiązanie już blisko. Ona tłumaczy mu, że czuje się świetnie i nie zamierza rezygnować z pracy. Booth mówi jej, żeby nie była egoistką pomyślała o dziecku.Wybucha kłótnia. Brennan wychodzi śmiertelnie obrażona, jedzie do laboratorium. Zwierza się Angeli. Przyjaciółka jednak także radzi jej by na jakiś czas zrezygnowała z pracy w końcu termin jest już bardzo bliski (tak góra 2 tygodnie). Temperance podniesionym głosem oznajmia, że doskonale wie co robi. W tym momencie czuje ból. Angela pyta co się stało. Ona na to ” Nic, chcę zostać sama”. Angela wychodzi więc, ale kiedy jest na progu Brennan pada na ziemię, zwijając się z bólu. Z pomocą Hodginsa Angela prowadzi Brennan do samochodu, jadą na ostry dyżur. Kiedy przyjeżdża Booth dziecko jest już na świecie, całe i zdrowe oczywiście. Szczęśliwi, świeżo upieczeni rodzice tulą się do siebie zapominając o porannej sprzeczce. Wspólnie zastanawiają się jak dać na imię dziecku (bardzo bym chciała, żeby to był chłopiec, ale nie mam też nic przeciwko córeczce). Oczywiście podczas całego zajścia jest rozwiązywana jakaś sprawa kryminalna.
****
Brennan siedzi w laboratorium i skrupulatnie coś notuje. Nagle wpada Booth.
Breenan: Masz coś dla mnie? Nareszcie, dosyć mam już ślęczenia nad mikroskopem.
Booth: Właściwie to…nie…ja w sumie w innej sprawie.
Brennan: Pfff, no trudno, no więc o co chodzi?
Booth: Mam nadzieję, że pamiętasz?
Brennan: Niby o czym?
Booth: Oh, Bones, nie żartuj. Mówi ci coś słowo: lekarz?
Brennan: Hmm..lekarz. Masz na myśli osobę, która faszeruje biednych, szarych ludzi pigułkami i specyfikami o wątpliwej skuteczności ? (śmiech),
Booth: Bones daj spokój, żarty żartami, ale dziś masz….mamy pierwszą wizytę u…no..u ginekologa.
Brennan: Owszem, ale wizyta jest dopiero o 14.00, a teraz zdaje się dochodzi 10.00.
Booth: No tak, ale…ale chciałem się upewnić, żę pamiętasz.
Breenan podchodzi do Booth’a, gładzi go po twarzy.
Brennan: Zalecałabym coś na uspokojenie. Denerwujesz się sto razy bardziej niż ja. No, a kto tu w końcu jest w ciąży?
Całus:-)
****
Jesteśmy w mieszkaniu Bones. Słychać dzwonek do drzwi. Nie, to nie Booth, to Angela.
Angela: No i co tam kotku?
Brennan: Już w porządku….
Po czym zaprzeczając własnym słowom biegnie do łazienki. Angela jakby nigdy nic wchodzi do środka, uśmiechnięta siada na kanapie. Kiedy zjawia się obolała Brennan, mówi.
Angela: Temp, mam coś dla ciebie.
Brennan: Mam nadzieję, że nie jest to nic, co można zjeść, mój żołądek jak widzisz odmawia posłuszeństwa.
Angela: Nie, to nie nic takiego.
Po czym wyciąga z kieszeni białe pudełko.
Brennan: Boże, test?! Angela, daj spokój, już ci mówiłam, że nic…
Angela: Oh, Temp przestań. To jedyna droga, żeby sprawdzić czy masz rację. Chociaż ja i tak wiem swoje- dodaje.
Brennan bierze test do ręki, niepewnie spogląda na Angelę, po czym kieruje się w stronę toalety. Angela zostaje sama w pokoju i mówi do siebie z uśmiechem:
Angela: Ma się tę siłę perswazji.
Mija 10 minut, 15…,20….,
Angela puka do łazienki.
Angela: Temp w wszystko porządku?
Brennan: Nie! Nic nie jest w porządku!
Angela do siebie: Czyli mamy ciążę.
Angela: Temp wyłaź!Na nic się tu zda twój płacz.
Brennan wychodzi.
Angela (niepewnie): No powinnam ci chyba teraz pogratulować…
Brennan: Nie ma czego, uwierz mi. Chyba tylko tego, że nie zwróciłam jeszcze własnych wnętrzności.
Angela: Daj spokój, wszyscy mówią,że ciąża to najwspanialszy okres w życiu każdej kobiety….
Brennan obrzuca ją gniewnym spojrzeniem.
Angela: No dobrze, już dobrze.Wiesz, że musisz powiedzieć Booth’owi….
Brennan: Booth….dowie się… w swoim czasie…
Angela: Taaa, w swoim czasie. Prędzej dojdzie to do niego pocztą pantoflową. W instytucie niczego nie ukryjesz. A już twoja ciąża to będzie sensacja!
Brennan: Pfff…Dobra, powiem mu przy najbliższej okazji. Choćby jutro. Zadowolona?
Angela: Oh Temp, powinnaś to załatwić bardziej no…. romantycznie. Musicie pójść na kolację, zamówić szampana, a wtedy…
Brennan: Wiesz co, coraz bardziej utwierdzasz mnie w przekonaniu, że telewizja zupełnie zmienia człowieka. Angela, myśl racjonalnie! Powiem mu o dziecku jak tylko zjawi się w instytucie.
Angela: Rozumiem, w tym stanie masz prawo mieć humory….
Brennan: Jeszcze jedno słowo…..

Nazajutrz w instytucie. Brennan w swoim biurze pisze coś na komputerze, Angela przegląda dokumenty. Zjawia się Booth.
Booth. No witam, witam. Co słychać u mojej ulubionej pani antropolog?
Brennan: Booth…dobrze, że jesteś. Powinniśmy porozmawiać.
Both:oh, Bones, nie możemy poczekać do wieczora? Wpadłem tylko na chwilę, bo właśnie…
Brennan: Siadaj!
Booth: Coś czuję, że to nie będzie miła rozmowa…
Angela(udając,że mówi do siebie): Zależy jak na to patrzeć.
Brennan: Angela, sprawdź czy nie ma cię w laboratorium.
Angela wychodząc do Booth’a: Gratuluję.
Brennan: Angela…
Angela: No dobrze, już wychodzę.
Booth robi zdziwioną minę: O co jej chodzi? Jest coś, o czym powinienem wiedzieć?
Brennan: Właściwie…to tak…bo widzisz….
Booth:Uhm?
Brennan: Wiesz co…..Masz rację, porozmawiamy wieczorem.
Tymczasem Angela, która podsłuchiwała rozmowę z bezpiecznej odległości staje na progu i oświadcza.
Angela: Brennan próbuje wykrztusić z siebie, że spodziewa…spodziewacie się…dziecka.
Booth’owi szczęka opada do granic możliwości, a Angela, spiorunowana wzrokiem przez przerażoną Brennan, odchodzi śmiejąc się pod nosem.
Brennan: No więc…właśnie to chciałam ci powiedzieć.
Booth, którego twarz dziwnie się rozpromieniła staje naprzeciw niej i patrzy jej w oczy.
Booth: No cóż…Nareszcie znalazłem powód, dla którego możemy razem zamieszkać.
Brennan uśmiech się niepewnie. Booth łagodnie gładzi ją po twarzy. Tulą się do siebie.
****
Brennan i Booth zatrzymują się przed budynkiem kliniki jakiejś tam.
W samochodzie…..

Booth:Gotowa?
Brennan potakująco kiwa głową. Za chwilę jednak chwyta Booth’a za ramię.
Brennan: Jeszcze chwila…
Booth:Oh, Bones daj spokój! Boisz się jakbyś nigdy wcześniej nie była u lekarza. To tylko rutynowe badania.
Brennan: Nie, ja…ja się nie boję…może…odrobinę..
Booth: No dobra, ja też mam tremę.
Brennan patrzy na niego, Booth na nią…wychodzą z auta.
Brennan:Zobaczymy nasze dziecko…pierwszy raz…
Booth tuli ją do siebie.
Booth: Tak … NASZE dziecko.

Dobra tu było tak bardziej nastrojowo. A teraz z innej beczki.

Wcodzą do poczekalni. Pełno tam par oczekujących dzieci. Jakaś okrąglutka kobieta przegląda gazetę. Booth i Brennan siadają. Kobieta patrzy na nich znad gazety po czym zaczyna rozmawiać ze swoim mężem ciągle spoglądając na naszą parę.
Brennan do Booth’a: Niedobrze mi od tych spojrzeń..
Booth uśmiecha się. Kobieta podchodzi do Temp.
Kobieta: Dr Temperance Brennan?
Brennan speszona: Tak..
Kobieta:Jeny Marshall (tak sobie wymyśliłam), jestem pani zagorzałą wielbicielką! Pani ostatnia książka to po prostu..CUDO! Naprawdę, nie da się jej inaczej opisać!
Ponieważ Jeny mówi bardzo głośno coraz więcej osób skupia wzrok na B&B.
Brennan jeszcze bardziej speszona: Doprawdy…?
Kobieta: Przeczytałam ją chyba z 10 razy.
Brennan speszona do granic możliwości ze względu na patrzących ludzi: Ach tak..
Kobieta: Pani pierwsze dziecko?
Brenan: Ja…tak, pierwsze…
Kobieta: Widać, widać- szczuplutka, ani grama tłuszczyku. Potem się dopiero zacznie…rozstępy i inne historie. A ból przy pierwszym porodzie jest niesamowity! Potem to już dzieciaki wyskakują raz- dwa.
Brennan: Muszę do toalety.
Po czym wybiega z poczekalni.
Kobieta lekko zdziwiona patrzy na Booth’a, który omal nie wybuchnął śmiechem przez cały czas trwania rozmowy. Booth uśmiecha się, wzrusza ramionami, po czym idzie za Temperance.
Booth wchodzi do toalety (damskiej, bo damskiej, ale nie zostawi ukochanej w potrzebie). Brennan opiera się o umywalkę ze schyloną głową.

Booth: Juz w porządku?
Brennan: Jest OK. Ale ja tam nie wracam! Poczekam tutaj.
Booth: Przeraziła cię wizja porodu, czy raczej myśl o rozstępach…?
Booth śmieje się, ale widząc w lustrze gniewne spojrzenie Temp błyskawicznie się opanowuje. Podchodzi i obejmuje ją od tyłu. Oboje patrzą w lustro.
Booth: Obiecuję, że będę cię kochał nawet z czterdziestokilową nadwagą.
Brennan odwraca się uśmiechnięta: A z pięćdziesięcio?
Booth uśmiechając się szeroko: Pomyślę…
Brennan śmiejąc się: Och ty…
Po czym gorąco go całuje.
Booth: To jak: idziemy?
Brennan patrzy błagalnie na Booth’a.
Booth: Obiecuję, że jeżeli ta kobieta jeszcze raz się odezwie to….to…wygarnę jej co nieco.
Śmieją się. I wychodzą.

****
Booth i Brennan zostają wezwani na miejsce morderstwa. Zwłoki znaleziono (powiedzmy) w walizce, której nikt nie odebrał z lotniska. Brennan, ubrana w kombinezon ukrywający ciążę, bada denata. Booth stoi nieco dalej, za nim dwaj młodzi funkcjonariusze. Booth słyszy ich rozmowę.
Funkcjonariusz1: Niezła jest…
Funkcjonariusz2: Całkiem, całkiem…
Funkcjonariusz1: Ekstra…
Funkcjonariusz2: Mówią, że twarda z niej laska…
Funkcjonariusz1: Myślisz, że dałaby się zaprosić na drinka?

Przez całą tę rozmowę, Booth dzielnie zagryzał zęby. Teraz jednak odwraca się i mówi:
Booth: Cóż, szczerze wątpię. I nie radzę ci pytać, jeśli nie chcesz skończyć ze złamaną ręka.
Funkcjonariusze patrzą na siebie.
Tymczasem Booth podchodzi do Brennan.
Booth: Bones…
Brennan wstaje: Tak…?
W odpowiedzi Booth ją całuje. Brennan jest lekko zaskoczona.
Brennan: Co się stało?
Booth: Ja…tak tylko..
Po czym odchodzi, chytrze patrząc na funkcjonariuszy, którzy są dosłownie zszokowani. Brenna usmiecha się.
****
Jest noc. Booth i Brennan śpią wtuleni w siebie. Chwilę później Booth czuje jak Brennan “wyślizguje” mu się z rąk.
– Dokąd to?- pyta nie otwierając oczu.
– Zaraz wracam – odpowiada Brennan.
Po chwili snop światła wpada do sypialni oświetlając twarz Booth’a. Ten odwraca się na drugi bok.
– Bones…?
Słyszy skrzypienie otwieranych szafek, po chwili coś się rozsypuje.
– Bones!
– Moment…śpij dalej
Szelest papieru. Zdesperowany Booth zakrywa głowę poduszką. Po chwili światło gaśnie, a do sypialni wchodzi Temp z miseczką jakichś przysmaków. Zapala lampkę. Booth odwraca sie do niej, patrzy lekko zdziwiony.
– Śniadanie o 3 nad ranem?
– Nie mogłam się powstrzymać…, a raczej ona nie mogła- gładzi się po zaokrąglonym brzuchu.
Booth pochyla sie nad nią, także dotykając brzucha.
– Witaj skarbie….- po czym zwraca się do Brennan- Myślisz, że ona nas słyszy?
– Wiesz, patrząc na to z antropologicznego punktu widzenia płód słyszy już….- przerywa, patrzy w oczy Booth’a – Tak, z pewnością tak.
Uśmiechają się do siebie.
****
Brennan i Booth badają sprawę morderstwa młodej dziewczyny. Wychodzą z domu ofiary, gdzie rozmawiali z jej ojcem. Idąc ulicą Booth zatrzymuje się przed olbrzymim sklepem z artykułami dla niemowląt.Brennan udje, że nie widzi i chce iść dalej. Booth ciągnie ją za rękę.
– Co powiesz na…. małe zakupy?
– Booth, mamy jeszcze dużo czasu…
– Oh, daj spokój Bones, to naturalne, że przyszli rodzice kupują wszystko przed narodzinami dziecka. Chodź! – po czym popycha ją lekko w stronę drzwi.
Wchodzą. Brennan ma jednak kwaśną minę.
– No to od czego zaczynamy?- pyta Booth.
– Nie jestem pewna, czy to dobry pomysł…
– Tak wiem, z antropologicznego punktu widzenia dzieci powinno okrywać się zwierzęcą skórą…- mówi z sarkazmem Booth.
– …
– No dobrze, przepraszam…- sięga po pierwsze z brzegu różowe ubranko- Co powiesz na to?
Brennan uśmiecha się.
– Nie chcę, żeby moja córka wyglądała jak prosię…Poza tym ten miś (na ubranku wyszyty jest miś)…wygląda dosyć…głupkowato.
– Głupkowato?
– Widziałeś kiedyś niedźwiedzia w spodniach?
Booth śmieje się. Brennan patrzy lekko zdziwiona.
– O co chodzi? Bawi cię to?
Booth nie przestaje się śmiać. Brennan patrzy na niego nadąsana. Booth widząc jej nietęgą minę, opanowuje się.
– No dobrze poszukamy czegoś w innym kolorze. I bez zwierząt.- znowu wybucha śmiechem.
Brennan popycha go i mija, udając obrażoną. Booth idzie za nią.

****

5 Responses to “Co by było gdyby?”

  1. eSKa Says:

    Minority8D jak zwykle świetnie, super i fantastycznie. Tu są wszystkie twoje scenariusze?

  2. Minority8D Says:

    Tak, prócz tych, które dodałam ostatnio:-) Cieszę się, że Ci się podobają:-)

  3. kicia Says:

    swietne te wasze scenariusze.ja tez bym chciala napisac ale ie wiem jak…

  4. Temperance Says:

    Świetne, piszę coś podobnego, ale do ciąży jeszcze daleeeeeeeeeeeeko xD

  5. Iza Says:

    Pomysł dobry, tylko z wykonaniem trochę gorzej. Może ja po prostu nie znoszę scenariuszy? I tylko mała uwaga – postaraj się nie dodawać własnych przemyśleń (choćby ….tamtararam… ).

    Weny życzę 😉

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

http://www.kredyciak.pl/

custom essay

  • There are manifold influences and accounts in my life primarily, when I locate custom essay furtively. The useful one is that primarily I haven�t devastating talent to pen various huge functions. It is reform for me purely to locate the exceptional service. My relevant ordered functions are not punk and specifically without necessary flaws, which can foreclose sequels of my reliable study.