`` Fanfiction: Nie zawsze możesz mieć, co chcesz [7/10] | Bones Fansite - Strona fanów serialu "Kości"

O serialu...

Kości (ang. Bones) - amerykański serial telewizyjny produkcji Fox Broadcasting Company oparty na książkach kryminolog-antropolog Kathy Reichs, będącej jednocześnie producentką serialu. Serial pojawił się na antenie w 2005 roku. Do teraz powstało 59 odcinków. 3 września rozpocznie się emisja 4 serii.

Fabuła...

Dr Temperance Brennan (Emily Deschanel) jest utalentowanym antropologiem pracującym w Jeffersonian Institution, która w wolnych chwilach pisze powieści. Dr. Brennan bardzo często współpracuje z agentem FBI Seeleyem Boothem (David Boreanaz), pomagając zidentyfikować zwłoki, kiedy standardowe metody są nieskuteczne.



Fanfiction: Nie zawsze możesz mieć, co chcesz [7/10]

Autor: SimOph52
Tłumaczenie: mika


Runda 6

„„Więc…” – powiedziała Angela, opadając na krzesło naprzeciw Brennan. Wyszły razem na lunch i Angela właśnie zamierzała „przesłuchać” Temperance, żeby wyciągnąć z niej wszystkie szczegóły najnowszego romansu współpracowników, które jej jeszcze umknęły.
„Jak mu się podobał samochód?”
„Nie wiem” – powiedziała Bones oddając kelnerce menu i prosząc o to, co zwykle.
Angela również podała menu i zamówiła sobie kawę oraz kanapkę z bekonem, sałatą i pomidorem.
„Jak to nie wiesz? Nie schowałaś się w pobliżu, żeby zobaczyć jego reakcję, kiedy otworzy paczkę?”
„Jednym z założeń tej gry jest to, że wymieniamy te prezenty w mało zachęcający sposób. Zostawiamy je odbiorcy nie czekając na jego reakcję. To byłoby oszustwo, gdybym teraz zrobiła inaczej.”
Angela potrząsnęła głową i przewróciła oczami.
„Czy ktoś czuwa nad wynikiem?”
Brennan zamyśliła się na chwilę.
„Właściwie nie wiem… Chyba powinnam zapytać o to Bootha.”
Angela zaśmiała się z naiwności swojej najlepszej przyjaciółki.
„Dodałaś tę ostatnią część liściku?”
„Tak. A dlaczego pytasz?” – zapytała Brennan z uśmiechem.
Angela po raz kolejny przewróciła oczami.
„Ponieważ, Bren, mężczyzna pisze dla ciebie wiersz i przysyła go z prezentem, a ty rewanżujesz mu się notką z postscriptum, które brzmi bardziej, jak instrukcja wewnątrz-departamentowa.”
„Booth doskonale wie, że nie jestem dobra w wyrażaniu uczuć. Powinien docenić moje starania i cieszyć się z tego, że przynajmniej próbowałam.”
„Ok., mogę zaakceptować takie rozumowanie” – przytaknęła Angela.
„Dziękuję” – powiedziała nieznacznie zadowolona z siebie Temperance.
Jej przyjaciółka natomiast z powrotem usiadła na krześle, kiedy tylko pojawiła się kelnerka, stawiająca przed nimi zamówione jedzenie. Ze słowami podziękowania włożyła sobie do ust frytkę.

„Więc co poza tym?”

Brennan łyknęła kawy.

„Nie wiem, Ange. Minął już ponad miesiąc, a my jeszcze nawet nie spaliśmy w tym samym łóżku.”

Angela roześmiała się.

„Chyba nie masz na myśli tego, że wy nie…”

„Dokładnie to mam na myśli, Ange”- przytaknęła Temperance.

„Wow…” – Angela odchyliła się do tyłu lekko zszokowana.

„A jeśli coś źle zrozumiałam? Co, jeśli on mnie nie chce?”

„Jaki mężczyzna przysyła kobiecie dowody miłości i wiersze wyrażające jego uczucia, jeśli jej nie chce? To nielogiczne Bren.” – powiedziała nieco żartobliwie.

Brennan zaśmiała się.

„Pewnie masz rację. Po prostu nie rozumiem mężczyzn, którzy twierdzą, że mnie kochają, a nie chcą ze mną spać.”

„Booth chciałby z tobą spać, skarbie.”

„Skąd wiesz?”

Angela roześmiała się głośno.

„Czy ty wiesz, ile razy przyłapałam Bootha stojącego ‘strategicznie’ za dużym obiektem lub też wygodnie trzymającego gazetę albo akta sprawy przed jego… no, wiesz… po tym, jak długo ci się przyglądał? Stąd właśnie wiem, że cię pragnie, po prostu poskładałam razem te kawałki miłosnej układanki.”

Tym razem Brennan też się roześmiała.

„No, to przynajmniej wiemy, że to nie jest uszkodzenie ‘funkcji życiowych’”

Angela zawtórowała przyjaciółce.

„Sully był gentlemanem, ale Booth to gentleman gentlemanów. Czeka na ruch z twojej strony. To jest taki typ faceta, w którym małe dziewczynki kiedyś chciałyby się zakochać. Powinnaś być cierpliwa, bo on przede wszystkim chce mieć pewność, że nie pożałujesz zmian w waszych relacjach. Kiedy przekroczy się w związku tą granicę, nie ma już drogi powrotnej.”

„Masz rację” – przytaknęła Temperance.

Wróciły do Instytutu nieco spóźnione przez tę ich „babską rozmowę”. Brennan bez pośpiechu ruszyła w kierunku swojego biura. Jakkolwiek mocno kochała swoją pracę, zdawała sobie sprawę, że od jakiegoś czasu nie jest już ona najważniejszą częścią jej życia. To sprawiało, że czuła się winna, gdyż praca, jaką wykonywała, zwłaszcza kiedy pracowała dla FBI, była niezmiernie ważna.

Skręciła do swojego biura i znalazła w nim duże pudło, które stojąc na środku podłogi blokowało dostęp do biurka. Na czubku miało nalepkę zadziwiająco podobną do tej, jaką przykleiła do ostatniego prezentu dla Bootha. Jedyną różnicą było to, że tym razem widniało na niej jej własne nazwisko. Ostrożnie przesunęła pudło tak, by zyskać dostęp do biurka. Chwyciła nożyczki z górnej szuflady i otworzyła paczkę. Na wierzchu znajdowała się warstwa gazet.

Ostrożnie zaczęła je usuwać i znalazła breloczek do kluczy w kształcie czaszki. Uśmiechnęła się i kontynuowała wyrzucanie gazet. Pod spodem znajdowało się menu z restauracji, które ze śmiechem odłożyła na biurko obok breloczka. Wyrzucając kolejne gazety z pudła trafiła jeszcze na plastikową świnkę z przyklejoną do niej karteczką głoszącą „Jasper Junior?” Tym razem roześmiała się znacznie głośniej, a śmiech rozszedł się echem po całym laboratorium.

Wszyscy pracownicy przystawali zdziwieni tym, że zimna i bezduszna jak… posąg Doktor Brennan jest zdolna do takich wybuchów śmiechu.

Angela, która właśnie miała wchodzić na podwyższenie na środku laboratorium, natychmiast zmieniła kierunek marszu i poszła za intrygującym dźwiękiem.

Weszła do biura rzucając groźne spojrzenie pozostałym gapiącym się na panią doktor pracownikom i odwróciła się, znajdując swoją najlepszą przyjaciółkę w stanie niemal błogiego szczęścia kopiącą w pudle, pośrodku zasłanej gazetami podłogi. Wiedziała, że albo jest to kolejny prezent od Bootha, albo też kolejny dowód miłości, który Brennan chce włożyć do środka.

Ciesząc się szczęściem przyjaciółki wzięła się za uprzątanie gazet z podłogi. Podnosząc pierwszy kawałek spostrzegła w nim coś dziwnie znajomego. Natychmiast podniosła kolejną stronę, dokonując identycznego spostrzeżenia. Przestała więc zbierać gazety i odwróciła się w kierunku Brennan, która zajęta była wyjmowaniem z pudła glinianego konia i choć Angela nie znała jego znaczenia, to zauważyła, jak bardzo jej przyjaciółka rozpromieniła się na ten widok.

„Słoneczko” – powiedziała, wciąż patrząc na gazety. – „Nie zauważyłaś tego, prawda?”

Temperance odwróciła się w jej stronę, zaskoczona pojawieniem się przyjaciółki w biurze.

„Hmm? Oh… Nie zauważyłam czego?”

Angela podniosła gazetę i pokazała ją pani antropolog.

„Te gazety, to są strony z informacjami o sprawach, jakie ty i Booth rozwiązaliście przez ostatnie trzy lata.”

Brennan ostrożnie postawiła stopy na ziemi i umieściła glinianego konia na biurku.

„Ange!” – powiedziała próbując powstrzymać łzy.

Angela odchyliła głowę i z respektem popatrzyła na przyjaciółkę.

„On jest strasznie romantyczny, Bren!”

Temperance tymczasem przyłożyła ręce do twarzy, próbując powstrzymać rumieńce, które się na niej pojawiły. Jej przyjaciółka tymczasem podeszła do krawędzi pudełka i zajrzała do niego.

„Jest tam coś jeszcze?”

„Nie sądzę, żeby jeszcze coś było. Prawie dotarłam do dna.”

Angela spojrzała na nią z błyskiem w oku.

„Nie wierzę. No, dalej, wyrzućmy wszystko do dna.”

Teraz obie zabrały się za wyrzucanie gazet z pudła, ale miały problem z dostaniem się do tych na dnie. W końcu Angela przewróciła pudło i wpełzła do niego.

„ZOSTAŁO TAM JESZCZE COŚ?” – Brennan wrzasnęła tak głośno, jakby Angela znajdowała się co najmniej na końcu długiego i ciemnego tunelu.

Angela wycofała się z pudła i siadając na piętach odwrzasnęła:

„TYLKO TO!”

Temperance spojrzała na przedmiot, który jej najlepsza przyjaciółka trzymała w dłoni. Było to małe czarne, aksamitne pudełeczko z przyklejoną na nim notką. Oczy Brennan rozszerzyły się na ten widok i Angela stanęła obok niej.

„To pudełko jest za duże do pierścionka, słoneczko. Możesz przestać panikować.” – zaśmiała się.

Tempe spojrzała na nią i ostrożnie wzięła pudełeczko. Ostrożnie otworzyła wieczko i w środku znalazła naszyjnik. Położyła pudełko na biurku i wyjęła naszyjnik, owijając go wokół palców, aby lepiej przyjrzeć się wisiorkowi.

„Co to jest, skarbie?”

Brennan obejrzała się na Angelę i ponownie spojrzała uważnie na wisiorek.

„Wisiorek. Wygląda na to, że są na nim egipskie hieroglify.”

Rysowniczka sięgnęła obok ramienia przyjaciółki i uważnie spojrzała na wisiorek, pocierając kciukiem hieroglify.

„Wiesz, co one oznaczają?”

Temperance potrząsnęła głową.

„Nie mam pojęcia, ale znam łatwy sposób, żeby się dowiedzieć.”

Podała łańcuszek przyjaciółce, odwracając się plecami i unosząc włosy, by ta spokojnie mogła go jej założyć na szyję. Kiedy naszyjnik znalazł się już na właściwym miejscu, usiadła przy biurku i oderwała notatkę. Spojrzała jeszcze raz w kierunku Angeli, która potakując dodawała jej otuchy i rozłożyła kartkę papieru.

Tym razem nie jest to wiersz działający na wyobraźnię.

Wiesz, że poślubiłbym cię w czasie krótszym niż uderzenie serca, a ja wiem, że nie wierzysz w małżeństwo. Więc proponuję tego nie proponować. Zamiast tego „archaicznego zwyczaju” chciałbym, żebyś miała ten naszyjnik. Jest to autentyczny egipski wisior, a hieroglify na nim znaczą tyle, co „WiecznaMiłość”.

Mam świadomość tego, że żadne z nas nie będzie żyło wiecznie. Jednak gdybym mógł na zawsze zostać z tobą u boku, byłaby to kolejna rzecz, którą zrobiłbym w czasie krótszym niż uderzenie serca.

Brennan wyglądała na ledwie żywą, Angela klęczała obok niej.

„Skarbie, co tam jest napisane?” – w oczach Angeli błyszczało zainteresowanie.

„Muszę iść” – powiedziała Temperance, wstając gwałtownie i upuszczając notkę na biurko.

„Co?!” – zawołała Angela wstając, aby uspokoić przyjaciółkę.

Temperance była poddenerwowana. Rysowniczka rzadko miała okazję, jeśli w ogóle, widzieć przyjaciółkę tak urażoną. Była zdecydowana pochwycić przyjaciółkę, ale jej wysiłki na nic się zdały.

Brennan krążyła po biurze, próbując przypomnieć sobie, gdzie po przyjściu położyła płaszcz i portfel. Jej prawa ręka pocierała czoło, jakby chciała w ten sposób odzyskać odrobinę zdrowego rozsądku, ale przychodziło jej to z dużym trudem. Jej stopy rozgarniały dookoła gazety, które zaścielały podłogę i nie mogła zdecydować się, w którą stronę iść, krążąc po środku biura. W końcu spostrzegła płaszcz na oparciu kanapy i podeszła po niego.

„Skarbie!” – wrzasnęła Angela, chcąc skłonić przyjaciółkę do zwierzeń. – „Co się dzieje?”

Brennan spojrzała w jej kierunku, ale wyglądało to tak, jakby patrzyła przez nią.

„Muszę stąd wyjść. Powiedz Cam, że biorę wolne popołudnie.”

Angela zamarła, zaniepokojona jej reakcją.

„I co ja mam jej powiedzieć?”

Brennan potrząsnęła głową, wypuszczając z ręki klucze.

„Um…” – powiedziała upuszczając klucze i szybko schylając się, by je podnieść. Ponownie złapała się ręką za czoło i zamknęła oczy. – „Powiedz jej, że jestem chora. Cokolwiek.”

Szybko wyszła z biura, zostawiając zmartwioną i zaniepokojoną Angelę z całym tym bałaganem. Angela wiedziała, że ucieczka Brennan z Instytutu była już wystarczająco zła, miała jednak nadzieję, że nie ucieka ona jednocześnie od swojego szczęścia.

9 Responses to “Fanfiction: Nie zawsze możesz mieć, co chcesz [7/10]”

  1. agata Says:

    Nie uważacie że jest to zdecydowanie zbyt przesłodzone? Bardziej w stylu Harlequina niż Bones

  2. ewciaaaaa Says:

    fajne,ale nie pasuje do wizerunku Brenan i bootha;/

  3. AnKa Says:

    super! ale sie rozmarzylam…

  4. Sarah Says:

    ahh Piekne 😉

  5. pepe Says:

    Dobra dobra, w koncu to jest FF (czyli jakis tam halequin). Mi się podoba- oczekuję kolejnej części następnego dnia!

  6. andzia Says:

    ewciaaaaa ma trochę racji, ale mi się podoba można sobie przecież pomarzyć;)

  7. sweet Says:

    mi też się to podoba. jestem bardzo ciekawa dalszego ciągu

  8. Karolina Says:

    Super notka nie mogę się już doczekać następnej kiedy sie pojawi?

  9. Bukma Says:

    Ciekawy post, dodalem twoj blog do ulubionych, bede tu teraz wpadal czesciej, pozdrawiam

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

http://www.kredyciak.pl/

custom essay

  • There are manifold influences and accounts in my life primarily, when I locate custom essay furtively. The useful one is that primarily I haven�t devastating talent to pen various huge functions. It is reform for me purely to locate the exceptional service. My relevant ordered functions are not punk and specifically without necessary flaws, which can foreclose sequels of my reliable study.