`` Fanfiction: Nie zawsze możesz mieć, co chcesz [2/10] | Bones Fansite - Strona fanów serialu "Kości"

O serialu...

Kości (ang. Bones) - amerykański serial telewizyjny produkcji Fox Broadcasting Company oparty na książkach kryminolog-antropolog Kathy Reichs, będącej jednocześnie producentką serialu. Serial pojawił się na antenie w 2005 roku. Do teraz powstało 59 odcinków. 3 września rozpocznie się emisja 4 serii.

Fabuła...

Dr Temperance Brennan (Emily Deschanel) jest utalentowanym antropologiem pracującym w Jeffersonian Institution, która w wolnych chwilach pisze powieści. Dr. Brennan bardzo często współpracuje z agentem FBI Seeleyem Boothem (David Boreanaz), pomagając zidentyfikować zwłoki, kiedy standardowe metody są nieskuteczne.



Fanfiction: Nie zawsze możesz mieć, co chcesz [2/10]

Autor: SimOph52
Tłumaczenie: mika


Runda 2
„A co z Anną?” – zapytała Brennan, wysuwając się z jego objęć.
„Zerwałem z nią dziś, wcześniej” – powiedział.
Potrząsneła głową i uderzyła go w klatkę piersiową.
„Pogrywasz ze mną totalnie!” – powiedziała, odwzajemniając jego uśmiech.
„Whoa, Bones! Czyżbyś użyła nowoczesnego słówka nr 101 od dr. Sweetsa?” – roześmiał się.
Uderzyła go jeszcze raz i otoczyła ramionami jego szyję, sięgając ustami po ich pierwszy pocałunek. Nie mogła powstrzymać się od uśmiechu. To było więcej, niż kiedykolwiek śmiała prosić. Jakkolwiek niechętna była wyznaniu swoich uczuć do niego, zwłaszcza przed jego wyjazdem z tajną misją, teraz było to nieważne. Po tylu latach wspólnego przebywania, niezdarnego dzielenia się emocjami i uczuciami, które ukrywali przed sobą nawzajem, mogli wreszcie mieć to, czego oboje pragnęli; nie tylko być dla siebie, ale być razem; naprawdę i prawdziwie razem.

Temperance Brennan była typem kobiety, która nie pochwalała publicznego manifestowania uczuć i parskała śmiechem, kiedy słyszała te wszystkie kobiece teorie na temat romantycznej miłości. Mężczyźni przekonujący o swoim znaczeniu. Kobiety płaczące na ramionach swoich najlepszych przyjaciółek, skomląc „On mnie nie rozumie” i mężczyźni grający w darta z kumplami podśmiewujący się z tego, mówiąc „Szurnięte przyjaciółki”. Nic z tych rzeczy jej nie interesowało. Krótko mówiąc była znużona samą ideą miłości.
Ale z Seeley’em Boothem wszystkie jej przyjęte z góry poglądy na temat miłości, małżeństwa; a nawet, jak ośmielała się myśleć, dzieci stawały się nieważne i myśli, że wszystkie te „zjawiska” są możliwe przelatywały jej przez głowę.
Nie mogła się zdecydować, jak ta nowa relacja między nimi wpłynie na ich wzajemne stosunki w pracy, ale; jakkolwiek ważna była to część ich życia, odsuwała od siebie uparcie myśl o tym, żeby w tej chwili otwierać przysłowiową „puszkę Pandory”. Nie chciała psuć tej wspaniałej chwili rozmową na temat relacji w pracy.
Jeszcze raz wysunęła się z jego uścisku by popatrzeć w jego oczy. Widywała je wcześniej z bliska, ale nigdy nie były tak blisko, jak teraz. Wiedziała dobrze, że bardzo łatwo jest się w nich zagubić, ale dziś właśnie tego chciała i nic nie mogło jej przed tym powstrzymać. Z wyjątkiem jego samego, oczywiście.
„Bones?” – mrugnął i odsunął się by uważniej spojrzeć na jej twarz.
„Tak?” – zapytała rozluźniając uścisk wokół jego szyi.
„Życzę ci dobrej nocy. I nie zapomnij dokładnie zamknąć za sobą drzwi” – powiedział odsuwając się od niej.
„Dla… nie wejdziesz na górę?”
Odsunął się z uśmiechem, który można by opisać jedynie jako zarozumiały.
„To wszystko jest dla nas nowe, Bones. Sądzę, że powinniśmy nieco zwolnić tempo. Zgadzasz się?”
Uśmiechnęła się w odpowiedzi.
„Tak. Sądzę, że masz rację.”
Wtedy, o ile to jeszcze w ogóle możliwe, jego uśmiech stał się jeszcze jaśniejszy, niż zwykle.
„Dobranoc, Bones.”
„Dobranoc, Booth” – odwróciła się i zaczęła iść w kierunku schodów.
„Zamknij za sobą drzwi!” – krzyknął za nią. – „Teraz, kiedy już cię mam nie zamierzam cię stracić”
Dotarła do szczytu schodów i odwróciła się do niego z figlarnym, złośliwym uśmieszkiem.
„A kto powiedział, że mnie masz?”
Roześmiał się głośno.
„Dobre. Bardzo śmieszne” – powiedział sarkastycznie. „Tylko…”
„Zamknąć drzwi” – przerwała mu. „Wiem. Zawsze to robię.”
Otworzyła drzwi do obszernego hallu i weszła do środka. Wiedziała, że Booth ciągle stoi na dole i obserwuje, jak wchodzi do budynku, póki nie zniknie mu całkiem z oczu. Wiedziała to, bo zawsze tak robił i dlatego, że zawsze czuła na sobie jego wzrok.
Ciągle uśmiechała się szeroko, kiedy wjechała na swoje piętro i szła korytarzem do swojego mieszkania. Bolały ją mięśnie twarzy, dawno już nie uśmiechała się w ten sposób. Delikatnie rozmasowała sobie policzki, chcąc zlikwidować napięcie mięśni. Bezskutecznie próbowała choć przez chwilę się nie śmiać. Wsunęła klucz do zamka i przekręciła, słuchając cichego kliknięcia, które brzmiało dla niej tak, jakby jej mieszkanie witało ją z powrotem. Popchnęła drzwi, weszła do środka i szybko oparła się o nie, zamykając za sobą. Booth powiedział jej kiedyś, że najczęstszą metodą wybierania przyszłych ofiar było zaskoczenie ich właśnie w otwartych drzwiach. Zawsze, kiedy otwierała drzwi, słyszała w myślach jego głos, który przekazywał jej tę informację i zawsze wchodziła do mieszkania szybciej.
Zamknęła drzwi na zamek i łańcuch i zasuwę, zanim jeszcze zapaliła światło w mieszkaniu. Zamknęła oczy i wciągnęła powietrze, wspominając słowa Bootha, jego zapach, oczy i ciepło dotyku. Odetchnęła ponownie, nieznacznie zmieszana rozpoznawaniem nowego zapachu. Otworzyła oczy i rozejrzała się po pokoju. Stało w nim 12 bukietów żonkili, rozstawionych po całym pomieszczeniu. Pochyliła głowę, zaglądając do środka, podświadomie wiedząc, że kwiaty są od Bootha. Podeszła do pierwszego bukietu, ustawionego na stoliku do kawy i pochyliła się w jego kierunku. W kwiatach był bilecik.
Wzięła go do ręki i otworzyła. Napisane na nim były dwa proste słowa: „szyfr Cezara”. Uniosła brwi, zaintrygowana. Podbiegała kolejno do wszystkich bukietów, wyjmując kolejne karteczki i układając kolejno na podłodze. Na każdej z karteczek był numer, więc ułożyła je odpowiednio i zaczęła rozszyfrowywać treść. Nie zajęło jej zbyt wiele czasu uporanie się z pierwszą z wiadomości. Szyfr był bardzo prosty, a ona zawsze była dobra w układaniu puzzli. Zanim przeczytała cały tekst wstała szybko, zdjęła płaszcz i pobiegła do kuchni wstawić wodę na herbatę. Kiedy to już zrobiła, zgarnęła wszystkie kartki i usiadła na kanapie.

„Nie jestem poetą, więc nie mogę napisać dla ciebie wiersza, ale gdybym tylko mógł zrobiłbym to w czasie krótszym niż uderzenie serca. Nie potrafię śpiewać, ale gdybym mógł napisać ci piosenkę, zrobiłbym to w sekundę. Nie jeżdżę dobrze konno (i po wypadku na naszym kucyku nie jestem tym zainteresowany), ale gdybyś o to poprosiła, przyjechałbym na pięknym rumaku, by być twoim rycerzem w lśniącej zbroi (nie dlatego, że potrzebujesz ratunku… w większości przypadków). Nie znam nazw elementów układu kostnego, ale znam każdy mięsień w twojej twarzy, który napina się, kiedy się złościsz (zwłaszcza na mnie), lub smucisz (z jakiegokolwiek powodu), lub kiedy potrzebujesz czyjegoś wsparcia (choćbyś nigdy nie chciała się do tego przyznać). Wiem, że nie wierzysz w Boga, ale moja miłość do ciebie jest absolutna i jeśli ty również mnie kochasz, to nie jest to nic innego, jak cud, który otrzymałem od Boga. Ty dajesz mi siłę do tego, żebym wykonywał swoją pracę każdego dnia i powód do tego, by nocą kłaść się spać. Nie zważając na to, jak zareagowałaś na moje słowa o uczuciu dla ciebie, chciałbym, żebyś wiedziała, że nigdy cię nie zostawię i zawsze będę cię kochał.”

Czajnik zaczął piszczeć, zaskakując Brennan gdzieś daleko we własnych myślach. Podskoczyła na kanapie, czajnik, zignorowany kompletnie, gwizdał coraz bardziej przenikliwie. Wstała, zdjęła gwizdek i wyłączyła wodę, pochylając się nad blatem.
Ten mężczyzna ją zadziwiał. Pozytywnie zadziwiał, choć myślała, że go zna. Nie myślała nigdy, że był zdolny do czegoś takiego; czegoś tak romantycznego, że zwyczajnie napisane słowa dały jej jakąś niezwykłą lekkość.
Ale przede wszystkim rozgrywka już się zaczęła, a ona na starcie została z tyłu już o dwa punkty.

7 Responses to “Fanfiction: Nie zawsze możesz mieć, co chcesz [2/10]”

  1. AnKa Says:

    Super… Ale sie rozmarzylam…………

  2. pepe Says:

    Ech…Zarąbiste…Czekam na kolejny odcinek…

  3. Sarah Says:

    PIeknee :D:D

  4. sweet Says:

    supeeeeeeeeeeeer! mam nadzieje ze bedzie ciąg dalszy! już sie nie mogę doczekać! hihi

  5. ewsko Says:

    genialne!!!

  6. Temperance Says:

    Lepiej niż słodkie… :)

  7. oliwek1994 Says:

    Żenialne. :)

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

http://www.kredyciak.pl/

custom essay

  • There are manifold influences and accounts in my life primarily, when I locate custom essay furtively. The useful one is that primarily I haven�t devastating talent to pen various huge functions. It is reform for me purely to locate the exceptional service. My relevant ordered functions are not punk and specifically without necessary flaws, which can foreclose sequels of my reliable study.